Zacząć od nowa

Opis: 

Po nieudanej inwazji na Królewską Przystań, Jored, jeden z ocalałych żołnierzy dotąd walczący po stronie Stannisa, postanawia zdezerterować i zaszyć się gdzieś z dala od całego świata. Ucieczka od przeszłości nie jest jednak taka łatwa. Wydarzenia, których był świadkiem dotkliwie wpłynęły na jego psychikę. Koszmar wojny, a także obrazy palonych w imię Pana Światła ofiar powracają każdej nocy i popychają go w stronę szaleństwa.

Opowiadanie ma się w głównej mierze skupiać właśnie na tej postaci. Dopuszczam możliwość epizodycznych występów bohaterów znanych z "Gry o tron", jednak ich pojawienie się musi być uzasadnione i pasować do ram czasowych historii. Przykładowo nie chce Jona Snow pijącego Ale z Tyrionem w sytuacji gdy obaj znajdują się po przeciwnych stronach świata. 

Ważnym elementem niech będzie wątek psychiki tej postaci. Postarajmy się zaprezentować kogoś, kto z jednej strony cieszy się z faktu, że przeżył i uwolnił od swojego króla, z drugiej jednak nie wie, co ze sobą począć i jak wyrzucić z głowy piekło, które przeżył.

Treść: 

Delikatny wiatr pojawił się od zachodu i poruszył resztkami chorągwi, która zwisała z zatkniętego w plaży fragmentu masztu. Tylko tyle pozostało że statku, który jeszcze parę godzin wcześniej zamierzał na podbój Królewskiej Przystani. Armia Stannisa została odparta i teraz tylko kwestią czasu było kiedy wojska Tywina dotrą w to miejsce by się upewnić, że nikt nie przeżył. 

Dookoła walały się ciała ofiar tej straszliwej bitwy. Niektóre spalone do tego stopnia, że nie było szans by zidentyfikować ich płeć. Odór śmierci roznosił się dookoła i chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie pokusiłby się o stwierdzenie, że ktokolwiek mógł przeżyć. Cuda się jednak zdarzają.

Spieniona wala rozbiła się właśnie o mężczyznę, który z wielkim trudem próbował podnieść się na nogi. Jej siła sprawiła, że ponownie runął twarzą w piach. Kolejna próba wysiłku dała podobny efekt. Dopiero za trzecim razem zdołał się przesunąć o metr, jednak czuł przy tym, jak mięśnie odmawiają mu posłuszeństwa.

W głowie mu się strasznie kręciło, a w ustach miał posmak krwi. Był przekonany, że przyjdzie mu skonać na tej plaży, jednak chciał walczyć. Walczyć o każdy oddech i trwać w nadziei, że los jeszcze okaże się dla niego łaskawy. Niestety, kolejna próba wysiłku skończyła się dla niego utratą przytomności.