Harry Potter spłonął na stosie!

Wydawać by się mogło, że czasy palenia książek mamy już dawno za sobą. Niestety jak się okazuje, dalej są na świecie ludzie, którzy w imię wiary są w stanie spalić na stosie coś, co w ich mniemaniu jest dziełem szatana. 

W 1933 roku na terenie III Rzeszy i Austrii zapoczątkowano akcję, która doprowadziła do spalenia wielu książek. Jej organizatorami były samorządy studenckie skupione wokół Niemieckiego Związku Studentów. Cel był prosty, wyeliminować całkowicie literaturę, która została uznana za niezgodną z obowiązującymi w kraju standardami. W głównej mierze los ten spotkał dzieła autorów żydowskich, lub tworzących treści pacyfistyczne, traktujące o komunizmie lub religii. Trudno zatem uwierzyć, że w XXI wieku Kościół Katolicki postanowił zorganizować coś podobnego.

Za wspomnianą akcją stoi katolicka Fundacja SMS z nieba. Organizatorzy postanowili zebrać wszystko, co w ich odczuciu zagraża bezpieczeństwu wiernych i następnie symbolicznie spalić to na stosie. Wśród zniszczonych w ten sposób pozycji znalazła się książka o Harrym Potterze i "Zmierzch". Nie zabrakło także i innych elementów swoją obecnością manifestowały złowrogie siły, jak choćby różowa parasolka z Hello Kitty. Czytając te słowa można mieć wrażenie, że informacja jest żartem z okazji prima aprilis. Niestety, akcja palenia książek faktycznie miała miejsce. Poniżej możecie zapoznać się z oryginalnym postem fundacji.

Na chwilę obecną nie wiemy czy wobec organizatorów zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne. Cała akcja bardzo zbulwersowała ludzi, którzy postanowili wytknąć wszelkie przewinienia fundacji, jak choćby bezczeszczenie symboli religijnych (do ogniska trafiła buddyjska figurka), czy po prostu zwykłe palenie śmieciami (zgodnie z art. 171 ustawy o odpadach nieprzestrzeganie prawa w przypadku termicznego przekształcania odpadów podlega karze aresztu lub grzywny w kwocie od 20 zł do 5000 zł).

Zastanawiamy się teraz poważnie co będzie następne? Czy na stosach zaczną płonąć pisarze specjalizujący się w fantastyce? Mamy nadzieję, że nie, ale jeżeli spojrzymy na to, jak wyglądała historia, to nie możemy być niczego pewni.

(foto: Fundacja SMS Z NIEBA)